Blog Page

sto lat młodej parze

ryba 0 Comments

Ostatnie parę miesięcy spędziłam w sporym ośrodku wypoczynkowo konferencyjnym, pracując jako kelnerka. Nie żałuję takiego spożytkowania moich najdłuższych w życiu wakacji, bo, jak się okazało i co bardzo mnie zdziwiło, szkoła i praca zarobkowa to dwa całkiem inne światy, każdy z nich ma swoje ciemne i jasne strony – w każdym razie zmierzam do tego, aby powiedzieć, że z powodu tej właśnie odmienności, jedno jest pewnego rodzaju odpoczynkiem od drugiego (a wiadomo, nic nie męczy tak jak bezczynność). Ta notka nie będzie – nie bójcie się – pozytywistyczną pochwałą pracy. Piszę, by podzielić się z Wami moimi paroma przemyśleniami na temat wesel, które zdarzało mi się obsługiwać. Jak to wygląda z naszej perspektywy?
Weselnicy spodziewani są zwykle późnym popołudniem, obsługa jest na sali od samego rana, żeby wszystko przygotować. Godzinami polerujemy, od małego widelczyka po wazon na kwiaty, prasujemy hektary obrusów, nakrywamy stoły, zamiatamy, układamy ciasta i owoce, by osiągnąć zamierzone „łał”, kiedy wejdą goście. Żeńska część załogi zwykle wypatruje pojawienia się panny młodej. Lubię je oglądać, tak nieprzyzwoicie szczęśliwe i często podenerwowane. Obserwuję, jak ostrożnie poruszają się w sukienkach, nad wyborem których spędziły pewnie dziesiątki godzin i jak poprawiają misterne fryzury, nad którymi ktoś inny spędził dużo czasu. Kiedy zabawa jest w toku i patrzę na ludzi szalejących na parkiecie, nachodzi mnie czasem strasznie dziwne uczucie. Znów stoję w tym samym miejscu obok ekspresu do kawy, znów słyszę „Panno Walerciu…”, znów na parkiecie jest pewnie około pięćdziesięciu osób, które wyglądają tak samo jak inne pięćdziesiąt osób, które udeptywało te podłogę tydzień temu, piją z tych samych kieliszków, które polerowaliśmy i tydzień i dwa tygodnie temu i… Rutyna jest udziałem każdego zawodu i zakładu, wiem to ja i wie każdy, kto gdziekolwiek pracował, ale mimo to czuję specyficzne ukłucie, zauważam niesamowity kontrast między tym, co dzieje się w głowach ludzi na tej samej sali. Dla obsługi wesela to powiedzmy, codzienność, a przecież dla wielu ludzi znajdujących się w tym samym momencie pod tym samym dachem, to może być najważniejszy dzień w całym ich życiu, a grafik sprawił, że akurat ja i parę innych osób będziemy jego udziałem. Takie myślenie motywuje do pracy, do uśmiechania się do ostatnich gości o szóstej rano, kiedy stuka nasta godzina w pracy.

Share on Facebook

projekt kino – szkoła i „Przytul mnie”

ryba 0 Comments

W tym i poprzednim roku wiele klas naszego liceum uczestniczy w projekcie kino – szkoła. Projekt polega na tym, że raz w miesiącu idziemy do miejscowego kina posłuchać prelekcji i obejrzeć film, który został dla nas wybrany przez pewne małżeństwo magistrów filmoznawstwa.
Sam projekt, moim zdaniem, jest fantastycznym pomysłem. Po pierwsze, jest wielu ludzi, ja choćby jeszcze przed dwoma laty byłam jednym z nich, którzy oglądają w porywach jeden film na parę miesięcy, może nawet rzadziej, i dla nich ze względów oczywistych idea kino –szkoły jest błogosławienna. Po drugie, niejednokrotnie do naszego repertuaru wchodzą produkcje niszowe, o których nikt w telewizji nie mówi i w których aktorzy charczą w niezrozumiałych północnoeuropejskich językach, a które są o wiele więcej warte niż większość polskich komedii ostatniej dekady razem wziętych. Po trzecie, większość z nas to wzrokowcy. Sama pogadanka o tolerancji wobec np. osób homoseksualnych na pewno nie zapadnie w pamięć tak dobrze, jak ta sama pogadanka poparta obrazem (nawiązuję w tym momencie do najbardziej znanego filmu , który mieliśmy okazję zobaczyć rok temu, mianowicie do „Sali Samobójców”).

Read More →

Share on Facebook

***

ryba 0 Comments

w krajach rozwijających się zmniejsza się liczba analfabetów
duży udział rolnictwa w PKB jest charakterystyczny dla krajów słabo rozwiniętych

czego znowu chcesz?

kwiat tuberozy to symbol pięknego lecz bezużytecznego życia lub człowieka
Tomasz Judym miała brata Wiktora

zostaw mnie proszę

pole wchodzi do ręki a palce wskazują kierunek prądu
Ziemia jest magnesem

nie teraz

kiedy a jest dodatnie ramiona paraboli kierują się w górę
funkcja maleje w przedziale

deszcz na policzkach
wygrałeś

Share on Facebook

***

ryba 0 Comments

pani na włościach królowa na zamku
włada

miotaczami pomysłów
magazynami energii
składami sił
kontenerami determinacji
trzyma to wszystko pod kluczem

miotacze pomysłów rdzewieją
magazyny energii zarastają kurzem
składy sił próchnieją
nad kontenerami determinacji unoszą się opary stęchlizny

pani na kurzu królowa na rdzy
włada
do czasu

Share on Facebook

Leo, why (da fak)?

ryba 0 Comments

Na przełomie podstawówki i gimnazjum spędziłam parę lat w harcerstwie. Lata te były minęły mi bardzo szybko, świetnie się bawiłam. Pewnego razu jednak, po powrocie z letniego obozu stwierdziłam, a raczej stwierdziłyśmy – bowiem były to czasy trójgłowego potwora Paulina-Marcelina-Anna – że to nie jest już to samo, że niestety wyrosłyśmy z naszej ukochanej Czwartej Drużyny Harcerskiej „Delta” i że czas poszukać innej rozrywki. Zainspirowana programami typu (możecie się śmiać) „You Can Dance – Po prostu Tańcz” i „Taniec z Gwiazdami”, które przeżywały wtedy czasy swojej świetności, nowości i świeżości (o ile o można o nich powiedzieć, ze kiedykolwiek były świeże), na topie był taniec, a że na ulicy Krakowskiej były plakaty reklamujące Klub Tańca Towarzyskiego, działający w Miejskim Domu Kultury w Andrychowie, w pewien feralny czwartek (za chwilę wyjaśni się, dlaczego był on feralny) wybrałam się na pierwsze zajęcia.

Read More →

Share on Facebook

***

ryba 1 Comment

wypuszczono mnie nareszcie

bo znalazłam bilet powrotny z mojej podróży
w jedną stronę

wlokę się
od zdjęcia do dźwięku
od filmu do książki
od wiersza do kuchni

to jest wolność
ja mam taką wolność gdzieś

Share on Facebook

elegia na festyn zmarłych

ryba 0 Comments

elegia na festyn zmarłych

widziałam
kolorowe morza migocących światełek
(błędne ogniki, prowadzą wszędzie)
połyskujące marmurowe płyty
romantycznych spacerowiczów
chłonących atmosferę miejsca
widziałam matkę całującą
zimnego anioła na nagrobku dziecka
ale nie wiem czy to prawda
nie widziałam
srebrzystej rzeki upłynnionych psalmów
wijącej się w kierunku wzwyż
ale wiem
nie znam innej prawdy

*********************************
Wiersz miał być opublikowany w okolicach 1 listopada, ale gdzieś się zaplątał i oto jest teraz, z małym poślizgiem.

Share on Facebook